Uzależnienie od miłości – Eugenia Herzyk

Rozdział 3
Miłosne obsesje

Zwariowałam na jego punkcie – tak kobiety dotknięte miłosną obsesją często opisują swój stan. I nie ma w tym przesady, skoro mają poczucie utraty kontroli nad sobą i własnym życiem.

Jednym z charakterystycznych symptomów uzależnienia jest przymus powtarzania nałogowych wzorców zachowań pomimo przeświadczenia o ich negatywnych skutkach. Podobnie jest w przypadku natręctw. Jednak nałóg od natręctwa odróżnia to, że nałogowe zachowania dają konkretną korzyść – poprzez uruchomienie tak zwanego mózgowego układu nagrody – sprawiają przyjemność. W stanie „haju” zapomina się o swoich problemach, lękach, niezaspokojonych potrzebach. Ale istnieje ryzyko, że jeśli w ten sposób nauczymy się uciekać od negatywnych emocji, wpadniemy w uzależnienie. Dlaczego niektórzy łatwiej wpadają w nałóg niż inni? I czy mężczyzna może być dla kobiety „narkotykiem”?

Najważniejsza potrzeba

Każdy z nas ma potrzebę bycia kochanym. To, jak ta – bodaj najważniejsza – potrzeba była zaspokojona w dzieciństwie, jakiej miłości doświadczyliśmy od rodziców, decyduje o naszej osobowości i poczuciu własnej wartości. Dojrzała rodzicielska miłość jest bezwarunkowa – dziecko jest kochane za to, że jest i akceptowane takie, jakie jest. Nie musi o tę miłość walczyć i udowadniać rodzicom, że jest warte miłości. I co równie ważne – czuje się kochane. Ma z rodzicami bliski kontakt emocjonalny, jest przytulane, z otwartością wyraża swoje uczucia, także smutek czy gniew. Dojrzali rodzice wychowują też swoje dziecko  ucząc go samodzielności. A gdy tego wszystkiego zabraknie, w dorosłe życie wchodzi się z niską samooceną, niedojrzałą osobowością i różnymi lękami, które determinują nasze zachowania.

Ludzie z osobowością depresyjną panicznie boją się samotności, ci z osobowością schizoidalną – bliskości, anankastyczną – zmian, histeryczną – ograniczenia swojej wolności (według Fritza Riemanna „Oblicza lęku”). Lęk jest naszym przeciwnikiem, „czarną dziurą”, która trawi od środka. Do wyboru są dwie strategie: konfrontacja lub ucieczka. Tę pierwszą stosują ci, którzy zdobędą się na odwagę, by dojrzeć, nawet za cenę bólu z odniesionych w tej walce ran. Tę drugą ci, którzy tłumią ten lęk poprzez zachowania wprowadzające w stan „haju”, narażając się na ryzyko uzależnienia.

Pierwsze objawy

Choroba miłosnych obsesji bierze się z ciągłego poszukiwania kogoś, kto by nam zrekompensował deficyty rodzicielskiej miłości i wyzwolił z lęku przed samotnością. Ta, będąca jedną z form uzależnienia od miłości, choroba atakuje głównie kobiety. Panowie, którzy będąc chłopcami poprzez niewłaściwe wychowanie skutecznie zostali odcięci od swoich emocji i uczuć, zazwyczaj znajdują inne sposoby na ucieczkę przed „czarną dziurą” – pracoholizm, alkoholizm, seksoholizm.

Pierwszym objawem, który powinien wzbudzić w kobiecie podejrzenia, że ma podatność na ucieczkę w uzależnienie od miłości, jest to, że zakochuje się zbyt łatwo i zbyt szybko.

Nasze spojrzenia spotkały się i poczułam wtedy jakąś niezwykłą łączność, to, że on jest stworzony dla mnie – mówi Kasia, lat 21, bezskutecznie próbująca pozbyć się dziś miłosnej obsesji wobec Adama. Już po pierwszej randce wylądowali w łóżku, spotkali się jeszcze kilka razy, ale potem Adam przestał się odzywać. Kasia nie rozstaje się z telefonem komórkowym, nawet z nim śpi, budzi się w nocy i sprawdza, czy nie przysłał wiadomości. Ciągle płacze, nie może skupić się na swoich studiach. To już trwa dwa miesiące.

Tak zwana miłość od pierwszego wejrzenia jest mitem. Jak można kochać kogoś, nie znając go zupełnie? To, że kobieta wprowadza się w emocjonalny wir na widok jakiegoś mężczyzny, bazuje tylko i wyłącznie na jej fantazjach, na jej wielkim pragnieniu zaspokojenia potrzeby bycia kochaną. Zakochanie jest stanem „haju”, przyjemnością służącą do ucieczki od lęku przed samotnością.

Kobieta skłonna do miłosnych obsesji potrafi zakochać się w zupełnie obcym mężczyźnie, spotkanym przypadkowo na ulicy, czy też w koledze z pracy, który się do niej uśmiechnął. A także w kimś poznanym w internetowym portalu czy na czacie. Odkąd jej myśli są związane wyłącznie z marzeniami o „ukochanym”, życie nabiera barw, znika smutek i depresja związana z poczuciem samotności. Co się jednak dzieje, gdy relacja zostaje nawiązana? Od mężczyzny, o którym nie wie nic, oczekuje zaangażowania się w związek. A z tym, niestety, bywa różnie.

U wielu mężczyzn niedojrzałość objawia się w postaci lęku przed bliskością. W relacjach z kobietami utrzymują dystans, a im bardziej partnerka ich goni, dążąc do emocjonalnego zbliżenia, tym szybciej uciekają. Zdrowa kobieta omija takich mężczyzn z daleka. Dla kobiety uzależnionej od miłości są oni idealnym narkotykiem, gdyż dostarczają jej tego, czego najbardziej potrzebuje – emocjonalnego „haju”.

Jeśli kobieta nie potrafi zerwać związku i odejść od partnera, gdy z jego zachowań ewidentnie wynika, że nie chce zaangażować się w związek, gdy wszelkie próby wyrażania przez nią tego, co czuje, do niczego nie prowadzą lub kończą się jego agresją, gdy ją upokarza i stosuje przemoc psychiczną lub fizyczną, narzuca jej swoje warunki, jest totalnym egocentrykiem – to znaczy, że wpadła w miłosną obsesję. Jej nieodłącznym elementem jest wiara, że „on się zmieni”. Niektóre kobiety biernie na to czekają, inne próbują swoją aktywnością wymusić zmiany. I potem wstydzą się same przed sobą swoich zachowań.

Stadium zaawansowane

Wszystkie zachowania opisane poniżej dotyczą kobiet, przez innych odbieranych jako silne, samodzielne i mądre, kobiet osiągających sukcesy zawodowe. Przykłady te zostały specjalnie dobrane po to, żeby pokazać, że rozwój emocjonalny zupełnie nie idzie w parze z rozwojem intelektualnym.

Gdy Beata (znany adwokat) po roku znajomości zamieszkała z Tomkiem, na początku wszystko układało się normalnie. Po jakimś czasie jednak zaczęło ją denerwować, że jej partner ciągle wieczorami siedzi przed komputerem. Kiedyś nie wytrzymała i włamała się do jego skrzynki mailowej. Chęć poznania prawdy przezwyciężyła jej wstyd przed sprawdzaniem cudzej korespondencji. Prawda okazała się bolesna – Tomek utrzymywał intymne kontakty z innymi kobietami. Nie przyznała mu się do tego, co zrobiła, bo bała się jego reakcji, ale odtąd jej życie zmieniło się w koszmar. Bardzo go kochała i nie chciała go utracić, ale z drugiej strony nie godziła się na jego zachowanie. Postanowiła udowodnić mu, że jest lepsza niż inne. Kupiła seksowną bieliznę, przygotowywała niezwykłe potrawy. I płakała z bólu, bo okazywało się, że jej wysiłki idą na marne. Codziennie sprawdzając jego   pocztę wiedziała, że wciąż innym wyznawał w mailach swoją miłość i pożądanie. Pewnego razu postanowiła ukarać się za to, że jest taka do niczego – kuchennym nożem zrobiła na swoich rękach kilka głębokich nacięć. Trafiła na pogotowie, tam poradzono jej konsultację u psychiatry.

Agnieszka (popularna dziennikarka) dostała awans. Akurat tak się złożyło, że tego dnia zaczepił ją na klatce sąsiad – pochwaliła mu się tym. Zaprosił ją do siebie, by to uczcić. Potraktowała to jako dodatkowy bonus – od dawna zwracała na niego uwagę, ale nie miała śmiałości, by nawiązać z nim bliższy kontakt. Filip był naprawdę czarujący. Sam przygotował kolację, traktował jak księżniczkę. Była w siódmym niebie. Miała wrażenie, że jej życie zaczęło się wreszcie układać. Po nieudanym małżeństwie, kiedy sama zerwała związek nie mogąc znieść ciągłych awantur, poświęciła się wyłącznie swojej karierze, pracując po kilkanaście godzin na dobę. Jej stan obecny daleki jest od euforii zbliżenia się z Filipem. Odkąd zobaczyła, że wchodzi do swojego mieszkania z jakąś kobietą, Agnieszka nieustannie go śledzi. Stoi w oknie, wypatrując jego samochodu. Zasypuje go SMS-ami, które zazwyczaj pozostają bez odpowiedzi. Raz odważyła się do niego przyjść – nie wpuścił jej do mieszkania, a gdy próbowała wtargnąć siłą, zagroził, że wezwie policję. Teraz jest na lekach uspokajających, sama o nie poprosiła lekarza, bo bała się swoich dalszych zachowań.

Monika (prezes dobrze prosperującej firmy handlowej) była w związku z Adamem już od roku, ale układało się między nimi coraz gorzej. Pewnego wieczoru wracali samochodem z klubu, ona prowadziła, choć i tak była po paru drinkach. Gdy dojechali do domu, Adam zażądał, by oddała mu klucze od mieszkania. Powiedział, że wszystko skończone, że ma jej dość. Odmówiła. Wykręcił jej ręce i ścisnął szyję pasami bezpieczeństwa. Poczuła, że traci przytomność. Kiedy się ocknęła, była już sama. Nie wie, jak dojechała do matki. Kilka kolejnych dni spędziła nie ruszając się z łóżka. Potem zaczęła obmyślać plan zemsty. Nie po to poświęciła mu rok swojego życia, by odtrącił ją jak psa. Została przyłapana przez straż miejską na tym, jak tłukła cegłą szyby jego samochodu. Teraz czeka na proces.

To wszystko wydarzyło się naprawdę i pokazuje, do czego może doprowadzić choroba miłosnych obsesji.

Diagnoza i leczenie

Odkrycie pierwszych objawów popadania w miłosną obsesję, czyli utraty kontroli nad swoimi emocjami, powinno być sygnałem ostrzegawczym. Zazwyczaj jednak nie jest. Nałogowiec woli żyć w iluzji, ponieważ prawda jest dla niego zbyt bolesna. Rezygnacja z „narkotyku”, jakim dla kobiety jest mężczyzna, nawet jeśli przez niego cierpi, prowadzi do konieczności konfrontacji z samą sobą. Często kobieta dopiero wtedy zaczyna szukać pomocy w walce z miłosną obsesją, gdy dają o sobie znać negatywne jej skutki. Niestety, zwykle leczona jest objawowo – aplikowane są jej środki uspokajające czy przeciwdepresyjne. Przyczynę może zlikwidować tylko mozolna praca nad sobą, w której bardzo pomocna jest psychoterapia. Najważniejsze, żeby kobieta zrozumiała, że tkwi ona w niej samej, że sama jest odpowiedzialna za swoje cierpienia, a nie jej partner. Dopóki będzie obwiniała za nie swojego partnera i desperacko walczyła o jego miłość, choroba miłosnych obsesji będzie się tylko rozwijać.

——————————————————————————

Jak wyrwać się z miłosnej obsesji?

Nazwij problem

Nazwanie problemu jest pierwszym krokiem do jego rozwiązania. Ażeby zgłębić jego istotę, przeczytaj książki, które go opisują, na przykład „Toksyczne namiętności” (Susan Forward, Craig Buck).

Przyznaj się przed sobą do tego, że jesteś uzależniona

Uzbrojona w wiedzę, spisz na kartce objawy swojego uzależnienia, czyli zachowania wskazujące na to, że cierpisz na chorobę miłosnych obsesji.

Walcz z wzorcami nałogowych zachowań

Przeanalizuj, jakie sytuacje doprowadzają Cię do zachowań wobec obiektu Twojej miłosnej obsesji, których się potem wstydzisz. Unikaj ich.

Załóż dzienniczek uczuć

Gdy obsesyjne myśli na temat Twojego „ukochanego” nie dają Ci spokoju, zapisuj je. Przelewanie ich na papier spowoduje, że z czasem się od nich uwolnisz.

Zadbaj o siebie bardziej niż zwykle

Jest Ci źle, więc pocieszaj się sama, tak jakbyś pocieszała kogoś bliskiego. Kup sobie jakiś prezent, zaproś się do kawiarni, zamów wizytę u kosmetyczki.

Zorganizuj sobie czas wolny

Spotykaj się ze znajomymi, wyjedź gdzieś, choćby na weekend, zacznij chodzić na basen. Najgorsze w tym okresie jest bezczynne siedzenie i poddanie się rozmyślaniom.

Poszukaj grupy wsparcia

Gdy przyjaciele nie chcą po raz kolejny słuchać o Twoich cierpieniach, możesz mieć tendencję do zamknięcia się w sobie. Nie ma jednak nic gorszego niż tłumienie emocji – w samopomocowej grupie wsparcia będziesz mogła bezpiecznie je z siebie wyrzucić.

Rozpocznij pracę nad sobą

Impulsem może być zapisanie się na jakieś warsztaty rozwoju osobistego – służące podwyższeniu samooceny, poprawy kontaktu ze sobą i z innymi czy też uczące technik relaksu i medytacji.

Hasła afirmacyjne

Głód miłości w zdrowy sposób zaspokoić można tylko poprzez pokochanie siebie. Spróbuj następującej techniki – stań przed lustrem i wypowiedz głośno i wyraźnie następujące zdania:

Jestem piękną, wartościową kobietą. Kocham siebie taką, jaką jestem, ze wszystkimi swoimi wadami. To, czego nie mogę zmienić, akceptuję. Mam odwagę zmienić to, co jest możliwe. Wsłuchuję się w swoją wewnętrzną mądrość, aby odróżnić jedno od drugiego.

Ćwiczenie powtarzaj codziennie. Możesz też wymyślić własne hasła afirmacyjne.

——————————————————————————

HISTORIA PRZYPADKU
Już będę „grzeczna”

Choć w języku potocznym istnieje określenie „nieszczęśliwa miłość”, ta zbitka słów tak naprawdę nie ma sensu. Prawdziwa miłość zawsze daje szczęście i radość, a gdy związek przynosi cierpienie, to mamy do czynienia nie z miłością, a z uzależnieniem.

Agnieszka była w związku z Darkiem prawie trzy lata. Na początku zabiegał o jej względy. Nigdy wcześniej nie zaznała od żadnego chłopaka takiej adoracji. Przynosił jej na uczelnię kwiaty z podczepionymi miłosnymi wierszykami, dziennie przysyłał po kilkanaście SMS-ów z czułymi tekścikami, w każdy weekend zapraszał do kina czy na dyskotekę. Miała wrażenie, że spotkała miłość swojego życia. Koleżanki bardzo jej zazdrościły. W łóżku też układało im się znakomicie – często urywali się z uczelni i szli do mieszkania jego rodziców, które za dnia było puste. Kiedyś, gdy Darek był pod prysznicem, Agnieszka z ciekawości sprawdziła jego komórkę. I oniemiała – odkryła, że czułe słówka wysyłał nie tylko do niej, ale jeszcze do trzech innych dziewczyn. Zrobiła mu awanturę. I choć przysięgał, że kocha tylko ją, a te SMS-y to tylko żarty, powiedziała mu, że z nim zrywa i wyszła trzaskając drzwiami.

Przez tydzień nie odbierała jego telefonów. Ale czuła się potwornie, miała totalny mętlik w głowie. W jednej minucie go nienawidziła, w drugiej tłumaczyła sobie, że przecież mógł mówić prawdę. Gdy kolejny raz zadzwonił, postanowiła dać mu jeszcze jedną szansę.

Znów zaczęli się spotykać. Przez kilka miesięcy było cudownie, ale raz obudzona w niej nieufność dawała o sobie znać. Nie podobało jej się to, że zawsze wyłącza telefon, gdy są razem. Coraz częściej się o to kłócili. Usłyszała, że tak naprawdę to ona powinna się wstydzić, bo sprawdzanie czyjegoś telefonu jest ohydne i że wyłącza go, ponieważ jej nie wierzy. Próbowała go przekonywać, że partnerzy powinni być wobec siebie całkowicie szczerzy. Bezskutecznie. Po kolejnej awanturze powiedział, że ma jej dość, że powinna się leczyć z obsesyjnej zazdrości i z nią zerwał.

Przeżywała męki, wpadła w depresję, trafiła do lekarza, który przepisał jej jakieś leki. Po miesiącu, nie mogąc znieść bólu rozstania, zadzwoniła do Darka, przeprosiła za swoje zachowanie, obiecała, że już będzie „grzeczna”. Ponownie byli razem, ale będąc „grzeczną” miała wrażenie, jakby robiła coś wbrew sobie.

Darek stawał się coraz bardziej chamski i opryskliwy, ale znosiła to, bo tak bardzo chciała z nim być. Skupiła się na nauce, pozdawała egzaminy. Darek zawalił rok i mówił, że to przez nią. Czuła się coraz mniej kochana i kiedyś, nie mogąc dłużej znieść ciągłej niepewności, zdobyła się na odwagę i postawiła ultimatum – „albo zmienisz swoje zachowanie, albo definitywnie się rozstajemy”. Powiedział jej, że żadna kobieta nie będzie mu stawiała warunków, że ma obrzydliwy charakter i że już jej nie kocha.

Na wakacje wyjechała ze znajomymi, imprezując co wieczór próbowała zagłuszyć swój ból. Na jednej z dyskotek poznała Marcina, z tego samego miasta. Gdy zaczął się kolejny rok studiów, kontynuowała tę znajomość. I wtedy odezwał się Darek, a to, że był zazdrosny, utwierdziło ją w przekonaniu, że tak naprawdę ją kocha. Znów padli sobie w ramiona, a wspaniały seks zagłuszył jej obawy o przyszłość.

Po dwóch miesiącach Darek stał się dla niej niemiły i chłodny, robił jej wymówki za to, że go zdradziła. Wszelkie próby rozmowy z jej strony na temat przyszłości zbywał milczeniem. I w końcu oznajmił, że zakochał się w innej. To był dla Agnieszki wielki cios. Wróciła depresja, znów zaczęła brać leki. Nie mogła się na niczym skupić, coraz gorzej szła jej nauka, znajomych rozpytywała, czy Darek jest wciąż z tą dziewczyną. Przestała chodzić na uczelnię. Z przerażeniem odkryła, że bez Darka nie potrafi żyć.

Związek Agnieszki i Darka to typowy przykład toksycznej relacji kobiety uzależnionej od miłości i mężczyzny unikającego bliskości. Dla takiego mężczyzny każde głębsze zaangażowanie się wyzwala chęć ucieczki, bo czuje, że traci swoją wolność. Ale gdy uzależniona od miłości kobieta przestaje go gonić, role się odwracają – teraz on zabiega o jej względy. I tak w kółko.

Taki związek jest bardzo wyniszczający dla kobiety. Mężczyzna staje się dla niej narkotykiem, bez którego nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Leki przeciwdepresyjne nie stanowią rozwiązania, bo w ten sposób jedno uzależnienie zamienia się na inne. A problem pozostaje – w przypadku Agnieszki był nim nieprzepracowany ból z dzieciństwa. Gdy zaczęła chodzić na terapię, dotarła do wypartych wspomnień – jako dziewczynka była często bita przez ojca za najdrobniejsze przewinienia. Wtedy uświadomiła sobie, że tak naprawdę największy żal ma do matki, o to, że jej nie broniła. Terapia przyniosła efekty. Agnieszka wróciła na uczelnię, ma nowe grono znajomych. Powoli odzyskuje równowagę emocjonalną.

(ODNOWA, nr 5 z 2008 roku)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *