Niedokochane kobiety – Helena Gąsior

 

„Takie kobiety bardzo łatwo zdradzają swoich stałych partnerów z różnymi mężczyznami, a do tego są bardzo często bezkrytyczne wobec swojego zachowania. Brak ojca to brak odpowiedzialności za sferę uczuciową” – pisze Łukasz. Czy faktycznie wychowywanie tylko przez matkę odbija się negatywnie na psychice i emocjach kobiet?

Kobiety wychowane bez ojców mają problemy z budowaniem dojrzałych relacji z mężczyznami  – napisała na swoim blogu internautka o nicku wroclawiankajedna.  W notce „Osierocony mózg” przytacza ona wyniki różnych badań naukowych, dowodzących, że nieobecność ojca w dzieciństwie rzutuje na całe życie dziewczynki. Brak własnego poczucia wartości, głód uczuć, a zarazem strach przed zaangażowaniem, wiązanie się ze starszymi partnerami, to niektóre z sytuacji, z jakimi borykają się w dorosłym życiu kobiety wychowywane tylko przez matkę. „Kobieta wychowana bez ojca średnio zna granicę dobra i zła, nienauczona jest odpowiedzialności, co w przyszłości może mieć znaczenie w jej postawie do potomstwa” – cytuje wroclawiankajedna wyniki jednego z badań. Tak przedstawiony temat spotkał się falą krytyki czytelników blogu, ale również z lawiną „życiowych” przykładów, potwierdzających postawione przez blogerkę tezy.

W oczach ma głód miłości, w sercu niebo, a w tyłku piekło…

„Przez 5 lat żyłem z kobietą, która dorastała bez taty” – pisze internauta o nicku kat. „Dzisiaj, w 6. roku małżeństwa jestem w trakcie rozwodu z jej powodu i walczę o syna, który dzięki decyzji sądu mieszka ze mną, a nie z matką. Chciała mu zafundować powtórkę ze swego dzieciństwa, „no bo po co tata, jak sama się wychowałam bez ojca”.

Zawiłe losy kobiety wychowanej jedynie przez matkę opisuje Iwcia: „Moja porażka ciągnie się do dnia dzisiejszego! Zaczynając od dzieciństwa bez ojca. Następnie pierwsza miłość – wielka, ale nieodwzajemniona. Wpadka – ciąża z zupełnie innym człowiekiem, który porzucił swoje dziecko i nie utrzymuje z nim żadnego kontaktu. Kolejne dziecko z innym mężczyzną – próba układania życia na nowo. Ślub, niestety małżeństwo i mąż także niewypał. Mam dwóch synków i zastanawiam się, jak oni będą postępować w przyszłości?”

Brak męskiego wzorca, poczucie odtrącenia niejednokrotnie ciągnie się za kobietami przez całe dorosłe życie. Głód uczuć powoduje, że rzucają się w związki na oślep. „W efekcie, w wieku 19 lat związałam się z pierwszym facetem, który zwrócił na mnie uwagę. Bardzo szybko zaszłam w ciążę, był szybki ślub i małżeństwo bez miłości. Jestem bardzo nieszczęśliwa” – podsumowuje swoje życie Joanna i na koniec dodaje: „Nie mam szansy zapytać mego ojca czy kiedykolwiek mnie kochał, bo on nie żyje od 4 lat – zapił się. Apeluję do wszystkich ojców: kochajcie swoje córki i mówcie im o swojej miłości, żeby wyrosły na pewne siebie i znające swoją wartość kobiety, które będą potrafiły mądrze wybrać mężczyznę swojego życia!”

– Wychowanie przez jednego z rodziców zawsze jest trudne – przyznaje dr Joanna Heidtman, psycholog i doradca rozwoju osobistego. – Jedna ze świetnych polskich terapeutek, Katarzyna Miller, użyła pięknego sformułowania: „niedokochane dzieci”. Miłość obu rodziców jest nam niezbędna, bo przeciwnym razie grozi nam bycie „niedokochanymi”. Zaczynamy wówczas niebezpiecznie szukać kompensacji tej miłości już w wieku dorosłym – co zaburza nasze związki i relacje.

Jedna myśl nt. „Niedokochane kobiety – Helena Gąsior

  1. bezalou

    Właśnie zamiast przygotowywać się do najważnieszjego egzamiu życia przekopuję interenet szukając odpowiedzi na mój probelm… Kolejny związek mi nie wyszedł…. Mam 28 lat, podobno niczego mi nie brakuje, znajomi postrzegają mnie jako atrakcyjną, inteligentną, błyskotliwą kobietę która skupia się tylko na swojej karierze i zmienia facetów jak rekawiczki… a w rzeczywistości jestem zagubionym dzieckiem, ktore nie czuje sie dorosle a jej poczucie wartości wyznaczają kolejne osiągniecia na polu zawodowym tudziez dbaniu o siebie… Jestem DDRR:((((
    Moi rodzice rozwieli się kiedy miałam 3 latka, ale nie mieszkali już razem z powodu wojny między swoimi rodzicami, szkoda tylko, że najwiekszą szkodę ponosze za to ja swoim życiem… Pragne być szczęsliwa, chciałabym zbudować trwaly zwiazek i mieć dzieci, ale jak zbudowac związek kiedy w środku ma sie zakorzenioną nienawiść do ojca który nigdy sie mna nie interesowal…. Poza tym w każdym zwiazku wychodzi prawdziwy brak poczucia mojej wartości, szukam akceptacji w oczach mężczyzny bo sama nie potrafię siebie kochać….ciągle przesladuje mnei myśl, że nie jestem dość dobra, nie dość ładna, mądra i że w końcu i tak mnie zostawi… zazdrość i obawa przed zdradą to juz wyzsza półka. Najwiecej problemu stwarza chyba to aby poczuć sie bezpiecznie i pewnie, nie mówiąc już o tym aby ufać tej osobie…. I faktycznie tak jak przeczytałam w poprzednich art. moje potrzeby schodza niejako na dalszy plan, staram sie dopasować…. Zawsze czuję się jak na tykającej bombie, bo choć chciałabym podzielić się z ta druga stona moimi obawami nie potrafie i nie mam jak, aż w końcu przychodzi koniec, oczywiście w dużej mierze spowodowany przezeminie …. taki samonapedzajacy sie mechanizm…. co by tu zrobić zeby go sprawdzić – a i tak wiem, że nie wytrzyma tej próby…. Smutne i żałosne ale silniejsze od człowieka… Mam nadziję, że terapia pomoże i nie będę skazana na kota, bo mam wielkie pokłady pozytywnych uczuć mimio wszytsko, ktorymi chciałabym kogoś obdarować.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *